O nas

Chińskich barów na świecie i w Warszawie są dziesiątki.
„Chińczyk” jest tylko jeden.

mieszkaniec Warszawy

Niepowtarzalny, unikalny, wyjątkowy. Ma swój klimat, historię, jest jedyny w swoim rodzaju. Chińczyk bowiem jest pół Polakiem. Nazw potraw próżno szukać w chińskich słownikach i menu chińskich restauracji. Huej Kuo Żou i Jangcung Moku Żou. W wyszukiwarkach internetowych pod hasłem „huey” pojawia się „wieś w stanie Ilinois, „gmina w stanie Arcansas”, albo…. „amerykański raper”. Jangcung ma jeszcze bardziej absurdalne odnośniki. Żeby się dowiedzieć jak smakuje huey i jancung, a najlepiej „mieszana”, wystarczy zajrzeć na Okopową 23 w Warszawie.

„Chińczyk” ma nie tylko niepowtarzalny smak ale także klimat i atmosferę. Domową, nieoficjalną nieco egzotyczną i swojską zarazem.

To miejsce, w którym trzeba poluzować krawat i czuć się swobodnie, może dlatego znani z pierwszych stron gazet artyści, pisarze, naukowcy, gwiazdy, aktorzy, urzędnicy, politycy szukają tu intymności z dala od zgiełku i fleszy.

Taka też jest kuchnia Chińczyka – domowa, zawsze świeża, z jedyną na świecie kombinacją przypraw – niezmiennych od lat. Podobnie niezmienne jest menu – dwa dania: Huej Kuo Żou i Jangcung Moku Żou, a ich połączenie na talerzu to „Łączona”.

Z nowinek jest makaron. Starannie dobrane składniki, pieczołowitość przygotowania, umiejętność wydobywania magii przez to co najprostsze gwarantują dobry, niepowtarzalny smak i potraw i restauracji.

Jego świadectwem są goście, którzy od dziesiątek lat odwiedzają Chińczyka. Przyjaciele – goście.